Protokół zbieżności

Postanowiłem odpowiedzieć na jeden ze starszych wpisów Oribasiosa i bronić wiary w bogów słowiańskich.

Celowo nie będę używał słowa „rodzimowierstwo”, bo nie lubię tego neologizmu. Jest on moim zdaniem brzydki i bezsensowny; staram się go unikać — ale są takie sytuacje gdy trzeba go jednak użyć. Zawiera on mimo wszystko w sobie pewne konkretne dookreślenie i neutralizm, którego brakuje słowu „pogaństwu”. Nienawidzę natomiast i zwalczam inne kretyńskie neologizmy typu „rodzimokulturowiec” czy „słowianowierstwo” (co to jest? Wiara w Słowian?).

Oribasios ma niestety rację pisząc o szerokim zabarwieniu nacjonalistycznym tego środowiska. Jest to największa bolączka. Wystarczy wejść na dowolne rodzimowiercze forum, by zobaczyć masę chorych nacjonalistów, głoszących rasistowskie i antysemickie hasła, drżących przed masońskim rządem światowym czy produkujących pseudoantropologiczne teksty. Takich osób jest niestety na rodzimowierczych forach od groma, są głośne i aktywne, a administracja — o ile nie pochodzi z tego samego kręgu — i tak reaguje tylko w najbardziej drastycznych przypadkach (jak już się zacznie „heil Hitler!” krzyczeć, do tego czasu można w pseudonaukowy sposób dowodzić niższości ludzi o ciemnym kolorze skóry). Takie osoby, mimo iż wierzą (lub udają że wierzą, jak środowisko NS Zadruga) w bogów słowiańskich , w rzeczywistości umysłowo i mentalnie należą do najgorszego środowiska katoprawicy. Takim osobom jest po drodze jedynie z innymi nazi skinami, czego dowodem są wspólne manifestacje „rodzimowierców” z Zadrugi i katolickich ultrafanatyków z Narodowego Odrodzenia Polski. Choroba nacjonalizmu zaszła już tak daleko, iż nawet w statucie jednej z organizacji stoi, iż nie może do niej należeć osoba „nie będąca genetycznie Słowianinem”. Niektórym religia pomyliła się widocznie z partią polityczną…

Ktoś powiedział mi kiedyś, że niestety tego typu środowiska przyciągają na masową skalę wariatów. I będą to z jednej strony właśnie nazi skini, z drugiej — jak pisze Oribasios — osoby żyjące w epokach przeszłych, pragnące wrócić do feudalnych struktur społecznych „bo tak nasi ojcowie przed wiekami żyli”. Pozostaje tylko patrzeć na tego typu wariatów z politowaniem.

Nie cenię sobie w żaden sposób hołubionych wszem i wobec Stachniuka i Wacyka. Stachniuk po primo pisał tak topornym i skrajnie przeintelektualizowanym językiem, że nie da się na trzeźwo przeczytać ani jednego zdania, po secundo był jedynie marnym odtwórcą — próbował się wzorować na Nietzschem, z tym że Nietzsche pisał inteligentnie i z polotem, Stoigniew zaś topornie, nieciekawie i często — głupio. Antoni Wacyk zaś to taki Leszek Bubel, piszący odkserowywane broszurki o nacjonalistycznej treści, z tym że zamiast o Wielkiej Polsce Katolickiej pisał o Wielkiej Polsce Pogańskiej.

Wyszło, że zasadniczo zgodziłem się chyba z argumentami Oribasiosa. Nie uważam ich jednak w żaden sposób za argumenty przeciw wierze w naszych rodzimych bogów. Tzw. środowisko rodzimowiercze, jeżeli zachowuje się w w/w sposób, nie interesuje mnie zupełnie i w żaden sposób się z nim nie utożsamiam. Wierzę natomiast w słowiańskich bogów, bo są to nasi bogowie, noszący imiona w naszym języku, związani z naszą ziemią i obyczajami, bogowie naszych przodków. Wiara jest dla mnie wiarą, a nie wyjściową do ekstremalnych postaw życiowych i chorych politycznych ideologii.

Co sądzisz o tym wpisie?
  • Genialny (6)
  • Świetny (5)
  • Niezły (4)
  • Kiepski (1)
  • Beznadziejny (4)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Pogańska teologia, filozofia, kultura

Strona korzysta z ciasteczek (cookies)! Wiećej

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Zamknij