Tako rzecze Zaratustra

Poniżej publikuję wywiad, jaki przeprowadziła ze mną Pani Agnieszka R. Miał to być surowiec do reportażu, ale że gaduła jestem, pewnie większość z tego i tak się nie zmieści, więc aby podkarmić własne ego – zamieszczam. Oczywiście przedstawiam tu swoje własne poglądy.

– Jakie wartości, idee, światopogląd reprezentuje neopogaństwo?
Zacznę od tego, że nie lubię terminu neopogaństwo. Pogaństwo to po prostu rodzaj religii nieabrahamowych i definicję tą spełniają zarówno wyznawcy animizmu w afrykańskim buszu, wyznawcy hinduizmu, jak też my, Europejczycy. Przedrostek neo można by stosować w odniesieniu do konkretnych ścieżek, np. neodruidyzm, neohellenizm itp.

Pogaństwo obecnie to bardzo zróżnicowane zjawisko, trudno powiedzieć, czy samo w sobie niesie jakiś wspólny zestaw wartości. Zapewne zawsze znajdzie się jakaś grupa, która danej wartości nie uznaje, albo nie przywiązuje do niej wagi. Mogę więc napisać co najwyżej z własnego punktu widzenia, tradycji hellenizmu reformowanego: dla mnie pogaństwo w zasadzie utożsamia się z politeizmem (czy to rozumianym twardo czy miękko), a to pociąga za sobą afirmację różnorodności: w naszym panteonie ubóstwione są najrozmaitsze siły tak przyrody, jak społeczeństwa, jak osobowości – większość najważniejszych ludzkich zajęć znajdzie tam swego boskiego patrona, nawet złodzieje i prostytutki. Gdy pogaństwo wiąże się z panteizmem, to naturalna jest afirmacja całego świata z wszystkimi jego przejawami, w całej różnorodności. Stąd nie ma jakiejś jednej wartości pogańskiej, ale raczej przekonanie, że wszystko jest ważne – i miłość, i walka, i zabawa, i władza, i dzika przyroda, i przyroda ujarzmiona, i sztuka, i technika. Wiele z tych wartości jest ze sobą w konflikcie, co wyrażają mity o konfliktach między Bogami. Ten konflikt – agon -jest czymś koniecznym, ale jednocześnie Dzeus, Bóg, który przewodzi w naszym panteonie scala tą różnorodność w harmonijną całość. 

  – Czy pogaństwo cechuje się swoistą etyką, przepisami moralnymi (np w zastępstwie dekalogu), czy może ważniejsze są rytuały i praktyka?

Nie istnieje zestaw zasad nadanych autorytarnie przez Bogów. Bogowie nie zajmują się jakimiś drobiazgami, choć brzydzą się zbrodnią. Posługujemy się raczej pojęciem ludzkiej słabości wynikającej z głupoty, niewiedzy, niż grzechu. Naszymi przewodnikami po drodze życia są dzieła mędrców i filozofów, poczynając od Maksym delfickich, przez Złote wersety Pitagorasa, dzieła Platona, Arystotelesa, Stoików, Epikurejczyków i in. Wydają się dawać rady odmienne, ale rdzeń jest zasadniczo ten sam: człowiek ma obowiązek dążyć do szczęścia, a najlepszym na to sposobem jest posługiwanie się rozumem. O ile etyka pozwala uporządkować nasze wnętrze i relację z innymi, to rytuały, hymny i modlitwy porządkują nasze stosunki z Bogami.

– Dlaczego zdecydował się Pan porzucić katolicyzm (tak zakładam jeśli nie, proszę wyprowadzić mnie z błędu), a zajął się Pan pogaństwem? Co jest inspirującego i wartościowego w tej filozofii/religii? Dlaczego chrześcijaństwo jest mniej interesujące? Może nieaktualne?
  Byłem bardzo zaangażowanym katolikiem, przeżyłem doświadczenie tzw. chrztu w duchu św. i mam na koncie nawet kilka nawróconych na chrześcijaństwo osób. Jednocześnie jednak studiowałem i rozwijałem się intelektualnie. Zacząłem odnosić to, czego dowiadywałem się w swojej dziedzinie – socjologii – do religii, którą praktykowałem, zainteresowałem się więc socjologią religii. Było to wstrząsające doświadczenie. Dotąd żyłem w przekonaniu, iż katolicyzm jest jedyną prawdziwą, a przynajmniej najprawdziwszą religią, o innych wiedziałem niewiele, ale katolicyzm dawał odpowiedzi na wszystkie wątpliwości. Dopiero, gdy dzięki socjologii spojrzałem na niego jako na pewien system ideologiczny, który kiedyś powstał, i to bynajmniej nie od razu, gdy zacząłem poznawać inne religie, nie do utrzymania stała się teza o wyjątkowości chrześcijaństwa. Przyjrzałem się tym nowym spojrzeniem socjologa powstawaniu tej religii i cały czas konfrontowałem to z tym, co pisali czołowi bibliści. Okazało się, że wszystko to opiera się dosłownie na słowie honoru, i to bynajmniej nie danym nam osobiście, ale znanym nam z drugiej i trzeciej ręki. Czy osoby, które miały być gwarantem tej wiary były same wiarygodne? A czy dzisiaj uwierzylibyśmy grupie rolników z PGR-owskiej wsi, którzy zaczęli by głosić, że ich kolega, zamordowany przez ZOMO w 1987 roku zmartwychwstał? Z drugiej strony, miałem też doświadczenia religijne w ramach katolicyzmu, wiedziałem, że nie można po prostu zrzucić wszystkiego na przywidzenia, gdyby nie to, pewnie został bym ateistą.

Przy okazji poznałem postać cesarza Juliana, zwanego Apostatą, który zafascynował mnie przede wszystko jako człowiek. Fakt, że osoba, która poznała chrześcijaństwo odrzuciła je, a potem zwróciła się ku starym Bogom zasiało we mnie ziarno. Idąc tym tropem dotarłem do pogaństwa, do Bogów Olimpu. Chrześcijaństwo odrzucam przede wszystkim ze względów etycznych, z powodu jego głębokiego zakłamania i przepojenia resentymentem. Wszystko to, co dla ludzi było godne czci, chrześcijaństwo poniżyło a wywyższyło reprezentantów anty-cnót: ubogich, nieuczonych, słabych, ludzi złej opinii. To prawda, że nie należy nikogo przekreślać tylko dlatego, że jest ubogi, ale kłamstwem jest czynienie z ubóstwa wartości. Nie ukrywam, że na ten aspekt chrześcijaństwa zwrócił mi uwagę Nietzsche, od którego wziąłem swój internetowy pseudonim – Zaratustra. Gdyby nie to etyczne zakłamanie, po prostu wzruszyłbym ramionami i traktował chrześcijaństwo jako jeszcze jedną religię.

Choć z drugiej strony, nawet pomijając zakłamaną etykę, nie jest to jeszcze jedna religia. Każdy monoteizm, który jednocześnie opiera się na jakimś ostatecznym objawieniu zawartym w księdze jest w gruncie rzeczy totalitarny, dopuszcza jedną tylko prawdę i nie dopuszcza wątpliwości. To, co mi się podoba w pogaństwie, to dopuszczanie pewnego zdrowego sceptycyzmu. Mity nie są przedmiotem wiary, a jedynie wskazówką, dzieła poetów mogą się spotykać z krytyką (i spotykały się już w starożytności). Człowiek ma pewne ogólne ramy, zestaw pojęć, pogląd na świat ale jednocześnie dużo wolności w tym, jak to wszystko rozumie.

– Jakie ścieżki rozwoju duchowego proponuje pogaństwo?
  W moim ujęciu rozwój duchowy w pogaństwie polega na "stawaniu się tym, kim się jest". Oznacza to, po pierwsze, iż jak głosi maksyma delficka należy "poznać samego siebie" czyli te potencjały, jakie Bogowie w nas złożyli, i – po drugie – starać się je rozwijać. Po trzecie jednak, należy jeszcze potencjały te równoważyć rozwijając cechy przeciwne, aby osobowość rozwijała się harmonijnie. Na przykład ktoś szczególnie obdarowany przez Apollina powinien od czasu do czasu wejść w bliższy kontakt również z innymi Bogami, dalekimi od sztuki czy poezji, np. Aresem czy Artemidą.

– Czy spotkał się Pan z przejawami dyskryminacji światopoglądu neopogańskiego?
Hellenizm należy do najmniej licznych odmian pogaństwa w Polsce, w zasadzie jesteśmy siecią jednostek rozproszonych po kraju, znających się niemal wyłącznie korespondencyjnie. Jako tacy nie jesteśmy zauważani, a tym bardziej dyskryminowani. Trudno oczekiwać, by większość brała pod uwagę zdanie tak nielicznej mniejszości. Choć byłoby nam na pewno milej, by choćby zachowano elementarny rozdział Kościoła od państwa. Dzisiaj trudno jest sobie wyobrazić urzędnika państwowego czy posła, zwłaszcza prawicowej partii, który by mógł sprawować swe obowiązki nie będąc ustawicznie wystawionym na kropidło 😉

– Czy czuje się Pan osamotniony w swoich poglądach?
  Z pewnością gdyby nie internet poczucie osamotnienia byłoby intensywniejsze, mogłoby się nawet wydawać, że jest się jedynym wyznawcą Bogów Olimpu w Polsce. Stopniowo jednak odnajdujemy się, dołączają nowe osoby, robi się weselej. Z drugiej strony, hellenizm zakłada też pewną elementarną odwagę, wyrażającą się w tym, że nie polegamy w sprawach istotnych na zdaniu tłumu. Sam w tłumie nie czuję się dobrze i nie zamierzam czerpać swej siły z samej przynależności do masy.

– Czy spotkał się Pan z negatywnymi reakcjami rodziny przyjaciół? Jakie były ich reakcje?
Przede wszystkim spotykam się z niedowierzaniem. Nie jestem jednak osobą, która by się jakoś szczególnie ze swą wiarą obnosiła. Ot, gdy ktoś spyta – odpowiem.

– Czy poganie są negatywnie postrzegani społecznie?
Dopóki portale antysektowe będą stawiały nas w jednym rzędzie z satanistami czy grupami ufologicznymi będzie zawsze pewna niejednoznaczność. Oczywiście katolicy mają prawdo krytykować nasz światopogląd, tak jak my mamy prawo krytykować ich. Byle odbywało się to w oparciu o elementarną wiedzę. Niestety, w wielu wypadkach termin "pogaństwo" staje się dowolnie rozciągliwym workiem, w którym mieści się niemal wszystko, co niekatolickie: masoni, faszyści, komuniści, sataniści, sekty, konsumpcjonizm, ruch gejowski i cokolwiek się jakiemuś kaznodziei nie spodoba.

– Czy pogaństwo winno być ścieżką indywidualnej praktyki, czy też figurować jako formalna grupa religijna?
  Jedno drugiego nie wyklucza. 

– Czym są dla Pana obrzędy, rytuały, magia – o ile zajmuje się Pan ich praktykowaniem? Czy pełnią rolę inną niż chrześcijańskie i dlaczego są atrakcyjniejsze?
Praktykuję codzienną modlitwę poprzedzoną obmyciem rąk, której towarzyszy ofiara z kadzidła oraz libacja dla Bogów. W połączeniu z medytacją nad naturą poszczególnych Olimpijczyków pozwala mi to obudzić w sobie ich moce, a przede wszystkim ukierunkować swoje życie. Z niektórymi Bóstwami mam oczywiście bliższą więź, przede wszystkim z Palladą, ale modląc się do wszystkich wyrabiam w sobie otwartość na inne drogi, inne wartości. Nie praktykuję magii. Nie wiem, czy moje rytuały są atrakcyjniejsze, niż katolickie, odnoszą się do moich Bogów i dlatego je praktykuję. Nasza tradycja się rozwija i z pewnością dotyczyć to będzie też rytuałów, ale w religii nie koniecznie chodzi o to, by była atrakcyjna. W końcu to nie film z Jamesem Bondem. Pamiętajmy, że rytuały katolickie rozwijały się przez ostatnie dwa tysiąclecia. Z naszych zostały tylko skromne opisy, które też nie zawsze są adekwatne do naszych czasów. To swoją drogą również fascynujące, móc uczestniczyć w czymś, co się w dużej mierze tworzy.

– Czy pogaństwo ma szansę stać się religią przyszłości czy też jest filozofią elitarną i pozostanie w "intelektualnym podziemiu"? 
  Oczywiście wszystko zależy od poziomu istnienia, który uważamy za zadowalający. Na poziomie hierarchii wartości pogaństwo nie jest religią przyszłości, a teraźniejszości. Jak to zauważył w którymś z wywiadów Aleksander Krawczuk – dożyliśmy czasów, gdy Bogowie wracają. Niestety, jeszcze nie wszyscy (niestety Demeter, Dzeus i Hera nadal przebywają na wygnaniu), nie wracają też jeszcze jako elementy religii, a jedynie praktyki życiowej.

Nadchodzi czas, w którym los Europy zawiśnie od tego, czy sięgniemy do naszych korzeni, do Antyku, uświadamiając sobie, że tkwi tam źródło naszych najważniejszych wartości. Europę zalewa stopniowo fala pozbawionego skrupułów islamu. Jeśli Europejczycy nie odnajdą w sobie dumy z własnych wartości, no i jeśli nie zaczną się rozmnażać, religią przyszłości będzie islam. Z całą pewnością nie będzie nią chrześcijaństwo. Zakładając, że odeprzemy zagrożenie ze strony islamu, to również pogaństwo raczej nie będzie religią dominującą. Aby zdobyć taką pozycję religia musi wejść w przymierze z władzą polityczną, by przymusić niechętnych – taka praktyka obca jest duchowi pogaństwa. W przyszłości Europa będzie więc albo islamska, albo konglomeratem mnóstwa rywalizujących religii.

– Kim są bogowie pogańscy, jakie idee reprezentują? Czy wierzy Pan w ich realne istnienie czy traktuje jako symbole?
Najpierw boski jest cały wszechświat. Jako taki, Absolut, nie jest jednak osobowym Bogiem ale boską, nieogarnioną koniecznością. Ale nie jest on jednością, raczej wyraża się w szeregu niesprowadzalnych do siebie aspektów, ogólnych idei wartości. Te idee uobecniają się w świecie w formie Bogów. Osobiście uznaję ich realne istnienie, choć oczywiście są poganie uznający w nich wyłącznie symbole. W gruncie rzeczy nie jest to tak istotne, dopóki się oddaje Bogom cześć.

– Czy Pana "dojrzewanie" do pogaństwa poprzedzone było procesem lepszego poznania chrześcijaństwa, jego słabości i poczuciem niemożności zaakceptowania katolicyzmu?
Odpowiedziałem wyżej.

– Czy pogańskiej poglądy na etykę i moralność różnią się od chrześcijańskich? (np postrzeganie problemu aborcji, eutanazji, kary śmierci, legalizacji narkotyków?)
  Jest to kwestia dalece kontrowersyjna. Wielu pogan odrzuciło katolicyzm m.in. z powodu rygoryzmu etycznego i są skłonni formułować własną etykę przez zaprzeczenie katolickiej. Osobiście nie idę tak daleko. Pamiętam, że jednym ze źródeł doktryny katolickiej jest myśl stoików i Arystotelesa. Staram się więc zachować rozwagę, by na złość "babci-Kościoła" nie odmrażać sobie uszu. Często w oparciu o inne przesłanki można dojść do podobnych wniosków. Jeśli chodzi o aborcję, to moje osobiste stanowisko zbieżne jest z obowiązującą ustawą (co nie oznacza, że sam bym skorzystał z wszystkich zawartych w niej wyjątków, gdyby zaszła taka konieczność). W kwestii eutanazji, to sądzę, że lekarzy winna obowiązywać etyka przysięgi Hipokratesa, natomiast każdy powinien mieć prawo (w sensie legalności) do przerwania własnego życia. Jestem także przeciwnikiem uporczywej terapii. Co do kary śmierci, uważam, że państwo nie powinno rezygnować z tego środka.

– Jak postrzega Pan polską religijność? Czy poganie są bardziej prawdziwi w swojej wierze?
A cóż znaczy prawdziwość w wierze? Nie uważam, by ktoś gorliwie wierzący był tym samym lepszym człowiekiem. Wówczas należało by chwalić wysadzających się w powietrze islamskich kamikadze. Starożytni Grecy przestrzegali przed nadmierną obsesją religijną. Religia ma służyć ludziom, a pełny człowiek nie może ograniczać się wyłącznie do religii. Z tego punktu widzenia większość Polaków ma dość zdrowe podejście, niemal pogańskie. Praktykują co należy, choć bez przesady, ale wierzą po swojemu i postępują kierując się własnym sumieniem. Nie zamierzam się nad nich wywyższać, nawet jeśli to w co wierzą uważam za niezbyt sensowne.
 

Co sądzisz o tym wpisie?
  • Genialny (16)
  • Świetny (7)
  • Niezły (4)
  • Kiepski (0)
  • Beznadziejny (6)

Tags:

35 komentarzy to "Tako rzecze Zaratustra"

  1. Kamil napisał(a):

    lecz czy nie uważa Pan , iż religia ma na celu zdyscyplinowac czlowieka?Poganstwo tego nie robi. Lecz wpis uważam za bardzo ciekawy.Pozdrawiam

  2. Zaratustra Zaratustra napisał(a):

    Skoro religia powinna dyscyplinować, a pogaństwo tego nie robi, to by oznaczało, że pogaństwo nie jest religią? Sądzę, że Pańskie przesłanki są niezupełnie prawdziwe: religia nie musi dyscyplinować, a na pewno nie w takim zakresie, jak chrześcijaństwo (choć faktycznie, w jego przypadku okazało się to korzystne). Ale każda jakoś dyscyplinuje. Nie jest tak, że poganom wszystko wolno i niczego nie muszą, aby być poganami. Samo spełnianie rytuałów, codzienna modlitwa, świętowanie oznacza podporządkowanie swego życia czemuś wyższemu, właśnie dyscyplinowanie. Pogaństwo może nie dzierży jakiejś straszliwej rózgi, ale stawia przed wiernymi konkretne wzorce (marchewki).

  3. Kamil napisał(a):

    wspominał Pan, iż islam miał szansę pójścia „właściwym torem” w średniowieczu;zatem czy tak na prawdę to nie islam jest właściwy?

  4. Zaratustra Zaratustra napisał(a):

    Czy fakt, że miał szansę nie stać się najgorszą z religii monoteistycznych i z niej nie skorzystał, miałoby świadczyć na jego korzyść? Może nie jest przypadkiem, że nie skorzystał? Zresztą nie wiem, co by to miało znaczyć, że jest „właściwy”? Z jakiego punktu widzenia?

  5. Kamil napisał(a):

    najgorszy?hmm,no właśnie nie sądzę. bowiem to kultura arabska a nie islam jest taka zła.obiektywnie próbuję ocenic religie mono- i politeistyczne. to jest główny szkopuł,osądzamy kulturę a nie religię.czytał Pan Koran,Biblię?czytam teraz Juliana Apostatę,podoba mnie się,ale nie chcę się zaślepic

  6. Zaratustra Zaratustra napisał(a):

    Acha, czyli idea dobra, tylko ludzie ją wypaczyli? Ale idea funkcjonuje w konkretnych ludziach, i gdy mówimy o realnym islamie, to chodzi o konkretną siłę społeczną. Ciekawy jestem, cóż tak fascynującego Pan w islamie znajduje (pytam serio)? Jestem politeistą, odrzucam wszystkie monoteizmy, gdyż monoteizm sam w sobie jest totalitarny, a islam jest najbardziej agresywny w zachowaniu. Islam z religii abrahamowych jest też najprymitywniejszy, dzięki temu łatwiej mu jest być bardziej konsekwentnym monoteizmem – tym gorzej dla wyznawców! Daje wówczas mniej wolności.
    Biblię owszem, czytałem, NT kilka razy, ST w dużych fragmentach, choć pewnie jest jeszcze kilka ksiąg, których nie znam. Z Koranu mam większe zaległości, przeczytałem tylko kilka pierwszych, najdłuższych sur, ale zamierzam to kiedyś nadrobić.

  7. jsg napisał(a):

    Jestem ateistą, ale bardziej mi odpowiada Zeus Jebaka niż Chrystus na krzyżu.

  8. Kamil napisał(a):

    bowiem dostrzegłem wiele bzdur w Chrześcijaństwie; jeżeli mam wierzyć to muszę to rozumieć. I tak doszedłem do islamu w momencie gdy natknąłem się na Pana teksty..a co Pan widzi w Pogaństwie?przeczytałem JULIANA APOSTATĘ, wiele rzeczy jest tam które mi odpowiadają,zaciekawiła mnie ta pozycja,ale.. no właśnie jaki czynnik sprawił,że uważa Pan Pogaństwo za słuszną jedyną drogę?I od ilu lat funkcjonuje w Panu taki pogląd że politeistyczne religie są lepsze od mono?mnie to interesuje, bo chciałbym odnaleźć właściwą religię. Tak szukając zostanę w końcu ateistą..tu czytam,że tak, gdzie indziej że tak.swoisty podział poglądów i własnych racji, lecz brakuje mi głównego czynnika.Moze istnieje tylko coś takiego jak dobro?należy byc DOBRYM CZŁOWIEKIEM i to jest cała prawda…

  9. Zaratustra Zaratustra napisał(a):

    „Słuszną jedyną?” Bałbym się tak powiedzieć. Sądzę, że człowiek, ze swej natury nie ma wglądu w „tamten świat”. Możemy się jedynie lepiej lub gorzej domyślać jego natury i czerpać ze wskazówek tradycji, która jest nam najbliższa. Do politeizmu można dojść drogą rozumową, filozoficzną. Po prostu uzmysławiając sobie, że pojęcie Boga jedynego jest wewnętrznie sprzeczne: po prostu Bóg nie może być Absolutem, a Absolut Bogiem. Polecam kilka postów Rutiliusa:
    http://blogosfera.pantheion.pl/rutilius/2010/10/30/absurdy-monoteizmu-cz-1/
    http://blogosfera.pantheion.pl/rutilius/2010/08/28/akwinaty-krytyka-politeizmu/
    http://blogosfera.pantheion.pl/rutilius/2010/07/14/na-marginesie-timajosa/
    Która z tradycji politeistycznych jest lepsza? Moim zdaniem takie jak hellenizm, asatru czy słowiańska są podchodzą do tej samej rzeczywistości z różnych perspektyw, kładą nacisk na różne aspekty, różnią się stopniem skomplikowania, czy akcentami.
    „Moze istnieje tylko coś takiego jak dobro?” Tylko? A zła nie ma? A może istnieje wiele różnych dóbr? Czy piękno jest tym samym „dobrem” co siła, męstwo, mądrość? Czy te różne dobra da się włożyć w jedno słowo „Dobro”? Politeizm polega właśnie na tym, że docenia każde z tych dóbr i nie pozwala ich zatopić w jednym ogólniku.

  10. Kamil napisał(a):

    😉 na prawdę się uśmiałem, z bitą minutę się śmiałem. Ale właśnie Islam zakłada że było kilku proroków, części z nich możemy właśnie nie znać BOWIEM śWIAT TO NIE TYLKO ZIEMIA.I taki jezus był tu prorokiem, a gdzie indziej byli inni prorocy.

    • Zaratustra Zaratustra napisał(a):

      Co nie zmienia faktu, że wszyscy ci prorocy byli prorokami jednego jedynego Boga. Co więcej, w najpopularniejszej wykładni uczyli zawartości jednej jedynej księgi, Koranu. Dla mnie, to za ciasno.

  11. Kamil napisał(a):

    a w pogaństwie co pełni taką funkcję- ROZMYSLANIA MARKA AURELIUSZA? tez jest ciasno. jest Bog i ma prorokow , to może mieć sens.. no bo ilu tych bogów tak suma sumarum uwzględnia pogaństwo??to z kolei nie mąci za bardzo?

    • Zaratustra Zaratustra napisał(a):

      a w pogaństwie co pełni taką funkcję
      nie istnieje taka funkcja. W Cesarstwie miałeś do wyboru neoplatoników, kyników, epikurejczyków, perypatetyków i stoików. M.Aureliusz to przykład, który Ci polecano ze względu na przystępność, myśli stoickiej. Mogłeś też w ogóle nie zajmować się księgami, po prostu, być wiernym ojczystym prawom i obyczajom.
      Cóż może niektórym wystarczają proste odpowiedzi. W miarę rozwoju jednak, to się kończy. Może komuś wystarczy świadomość, że „istnieją kobiety”. Inny dostrzegać będzie jednak, że kobiety są różne, jedne są naszymi matkami, inne żonami, inne może kochankami, przyjaciółkami, a inne można co najwyżej zatrudnić do mycia okien. Podobnie z mężczyznami: są urodziwi, brzydcy, beznadziejnie głupi i mądrzy, odważni i tchórzliwi. Można ich dla uproszczenia nazwać „po prostu mężczyznami”, ale po co?
      Tak śledząc Twoje pytania nasuwa mi się pytanie: może ty w ogóle nie potrzebujesz religii? Może po prostu potrzebujesz, by Cię ktoś zamknął w kierat? Może wystarczy Legia cudzoziemska?

  12. Kamil napisał(a):

    hmm,ostro. Uważam, iż nie przypomina pogaństwo niestety religii. Nic niewiadomo,nic nie jest pewne itd itp. Owszem jesteśmy tylko ludźmi i nasz stopień inteligencji pozwala nam w mniejszym bądź wiekszym stopniu zrozumieć,uświadomić sobie pewne kwestie,rzeczy; lecz tutaj panuje całkowita”samowolka”. Jest tyle tych odmian : „Która z tradycji politeistycznych jest lepsza? Moim zdaniem takie jak hellenizm, asatru czy słowiańska są podchodzą do tej samej rzeczywistości z różnych perspektyw, kładą nacisk na różne aspekty, różnią się stopniem skomplikowania, czy akcentami” iż to ja mogę zapytać- PO CO WAM W OGÓLE RELIGIA??czemu ona ma służyć?co Wam daje?te linki ktore zamieściłeś w poprzedniej odpowiedzi są ciekawe, ich autor,człowiek który się nawrócił ukończywszy studia katolickie- to jest piękne!on także zauważył iż tamto to pierdoły, ale CO MAM NA MYSLI,CO JEST KWINTESENCJĄ- podążając waszym tropem albo musiałbym zbadać wszystkie religie świata(buddyzm,islam itd) albo każdego dnia odnajdywać inne ideały
    .Nie wiem czy odpowiednio się wyraziłem aby to zrozumiec. Bo mnie zadne proste odpowiedzi nie zaspokajaja,absolutnie. Masz bardzo luźny stosunek do religii, odnoszę takie wrażenie. A ja czuję potrzebę choc w pewnym stopniu nakreślenia -chociażby tak jak jest to przedstawione w filmiku- skąd ten wszechswiat..bo takie rzeczy jak powstawanie organizmów potrafię sobie uzmysłowić-studiuje biologie m.in.-
    A te religie monoteistyczne są wprowadzane aby tylko zdyscyplinować człowieka i nie mają w sobie żadnej głebii.

    • Zaratustra Zaratustra napisał(a):

      Uważam, iż nie przypomina pogaństwo niestety religii.

      Zdefiniuj proszę, religię.

      Nic niewiadomo,nic nie jest pewne itd itp.

      To dotyczy wszystkich religii, niektóre tylko to ukrywają twierdząc, że coś jest pewne. Ale jak sam zauważyłeś, gdy się temu przyjrzeć, okazuje się, że to stek bzdur i urojeń.

      tutaj panuje całkowita”samowolka”

      hmmm… powiedzmy, że do wyboru ścieżki nikt nie może Cię zmusić, to chyba dobrze, co? Ale gdy już wybierzesz (a może zostaniesz wybrany przez danych Bogów?) to samowolka się kończy. Aby religia „działała” należy być konsekwentny. Odrzucamy traktowanie religii jako supermarketu, gdy dobiera się z różnych co się komu podoba. Najpierw należy się zakorzenić w danej tradycji. Potem można ją też rozwijać, więc nie jest tak, że przejmujemy wszystko w ciemno.

      skąd ten wszechswiat

      Pozwól, że zacytuję Ci świętą księgę hinduizmu, Rigvedę:

      Bogowie się zjawili, gdy świat się wyłonił,
      A więc kto może wiedzieć, skąd wszystko powstało?
      I jak się zrodziła ta wysnowa bytów
      Czy kto ją zdziałał, czy też nikt nie zdziałał –
      Ten, co na ziemię patrzy z najwyższego nieba,
      Ten może wie o tym, a może też nie wie? (X.129)

  13. Kamil napisał(a):

    ja nie chcę walczyć, interesuje mnie , jak już wcześniej pisałem jaką drogą doszedłeś Ty,inteligentny człowiek do pogaństwa??Rodzina bowiem wyznaje inną wiarę,nie mylę się?zatem własne filozoficzne przemyślenia,potrzeby doprowadziły Ciebie właśnie TU?Islam,katolicyzm jest właśnie taki prosty,jest” 20″ „prawd” które należy znać i wszystko wiemy,wszystko jest w porządku.Pogaństwo wymaga większego poznania, to jest rozwijające WG MNIE.ALE jestem ciekaw jaką drogą do tego doszedłeś?poczułeś, że warto czytać, tak nagle czy drogą dedukcji?jestem ciekaw. Rigveda..czemu ją cytujesz..nie rozumiem.Nie kwestionuję formy lecz samego zabiegu jej przywołania..Ją coś łączy z pogaństwem?muszę wzbogacić swą wiedzę, bo Ty za dużo wiesz i łatwo mozesz mną manipulować;) a czy uważasz za właściwe spotkania grup pogan?dostrzegłem bowiem na portalu iz POGANIE WARSZAWSCY załozyli grupę i mają zamiar organizować spotkania. jakie jest Twoje zdanie na ten temat??

    • Zaratustra Zaratustra napisał(a):

      jaką drogą doszedłeś Ty,inteligentny człowiek do pogaństwa?

      Ależ o tym jest w powyższym wywiadzie. Trudno mi znaleźć inną odpowiedź…

      Rigveda..czemu ją cytujesz..nie rozumiem.[…]Ją coś łączy z pogaństwem?

      Hinduizm, jakby nie było jest wschodnią formą pogaństwa. Rygweda wyraża tę warstwę tej religii, która dla mnie jest najbliższa. Fakt, że jestem hellenistą, nie oznacza, że mam zakaz czytania ksiąg innych tradycji, a co mądrego, to można się „choćby i od przysłowiowych Chińczyków” nauczyć. Ten cytat jest odpowiedzią na Twoje pytanie o pochodzenie wszechświata. Skoro nie wiedzą tego może nawet sami Bogowie, bo ich jeszcze nie było, to skąd ja mam wiedzieć? Fizyka może nas doprowadzić do pewnego etapu, w pewnym wymiarze, ale skąd mamy wiedzieć ile wszechświatów było przed BigBang?

      muszę wzbogacić swą wiedzę

      Bardzo sie cieszę

      za właściwe spotkania grup pogan?

      Jak najbardziej, choć na mnie jeszcze czas nie przyszedł na coming-out.

  14. Kamil napisał(a):

    szczerze,zwróciłem uwagę na owy blog, bowiem zauważyłem, iż jesteś faenm Nietzsche’go i zaciekawiło mnie co masz do powiedzenia. Nietzsche mówił o Polakach,że są FRANCUZAMI WŚRÓD SŁOWIAN; czemu tradycja politeistyczna słowiańska nie jest Tobie bliższa?

  15. Zaratustra Zaratustra napisał(a):

    Cóż, to skomplikowane. Jestem przede wszystkim Europejczykiem. Jestem też polskim patriotą, ale nie w sensie miłości do Szopena i całego tego słowiańskiego romantyzmu, słowiańskiej duszy. Jestem członkiem tego społeczeństwa i jestem wobec niego lojalny, staram sie pracować na jego rzecz, natomiast widok wierzby czy bociana nie wyciska mi łez z oka.
    Tradycja słowiańska ma też tę słabość, że niewiele (w porównaniu z innymi) o niej wiadomo. Odbieram ją ponadto, jako tradycję ludu wiejskiego, podczas gdy ja czuję się mieszczuchem. Tyle w skrócie.

  16. Kamil napisał(a):

    Kazimierz Moszyński KULTURA LUDOWA SŁOWIAN; ostatnio zauważyłem w księgarniach 3-tomowe dzieło wraz z dodatkiem.Może być pomocne i wiarygodne.Ja mam nastawienie do religii Słowian z podkreśleniem iż to tradycja bardziej niż religia. Bogowie greccy jak pisałeś wyżej przestrzegali by traktować religię „z dystansem” ; u Słowian takiej uwagi nie znalazłem

  17. Kamil napisał(a):

    byłeś praktykującym , można rzec „bardzo religijnym” katolikiem; jak rozumiesz fenomeny takich postaci w chrześcijaństwie jak Ojciec Pio albo Nostradamus…

    • Zaratustra Zaratustra napisał(a):

      Nostradamus postacią chrześcijaństwa? Nie kojarzę 😉
      Co do padre Pio – nie zajmuję się duchowością, wiem jednak, że w większości religii postaci tego typu jest sporo, więc same niezwykłości wokół nich się dziejące o niczym nie świadczą i mnie akurat raczej odstręczają.

  18. Kamil napisał(a):

    to jakiej wiary był Nostradamus?po prostu kościół go nie akceptował,podobnie zresztą jak i padre Pio.Z tymże, iż nie będę podejmował problemu kościoła a samej wiary.te stygmaty Pio, analogicznie jak Chrystusa..pewnie się nad tym zastanawiałeś..tak łatwo nie odszedłeś od chrześcijaństwa,podejrzewam;)

    • Zaratustra Zaratustra napisał(a):

      to jakiej wiary był Nostradamus?po prostu kościół go nie akceptował

      Na tej zasadzie możemy równie dobrze mówić o Galileuszu 😉
      Stygmaty, to kwestia wpływu umysłu na ciało, jogini nie takich rzeczy dokonują.

  19. Kamil napisał(a):

    25 XII DZIEŃ SŁOŃCA NIEZWYCIĘŻONEGO(Sol Invictus), utożsamianego z Heliosem,Apollonem albo Mitrą. To którego w końcu to Boga???!! przecież to ta sama tradycja helleńska i 3 bogów??a przecież jeszcze jest tradycja słowiańska,germańska oraz inne.Nie przeszkadza to Tobie?

    co do poprzedniej kwestii; uzdrowienia padre Pio . Co na ten temat sądzisz?

    • Zaratustra Zaratustra napisał(a):

      Nie przeszkadza to Tobie?

      Łożesz, a cóż mi by miało w tym przeszkadzać?? Uważasz, że powinniśmy sobie skakać do gardeł i walczyć o to, którego to Boga święto? To święto Słońca i wszystkich Bogów z nim kojarzonych, i tyle. Nie rozumiem pytania. Drugiego, o p. Pio też nie.

  20. Kamil napisał(a):

    byłeś chrześcijaninem pełną gębą,wyznawałeś jednego jedynego boga. Teraz tak łatwo przychodzi Tobie istnienie kilkuset?bez przesady święto słońca to święto słońca.nie od tej strony widzę problem,żeby sobie skakać do gardeł,haha.Raczej postrzeganie Bogów wyłącznie jako symbol; np. Słońce to Bóg, nie Helios/ To już bliższe hinduizmowi, żywioły są mocą. Czyli modlisz się do Słońca czy do Boga Apollona?

    Padre PIo. Uzdrowicieli było aż nadto, nie warto ich wyróżniać?Ich moc wynika tylko z ich umysłu?

    • Zaratustra Zaratustra napisał(a):

      Teraz tak łatwo przychodzi Tobie istnienie kilkuset?

      Tylko kilkuset? ;D
      Dla mnie cały wszechświat jest boski, Słońce, jako gwiazda, także, co nie oznacza, że jest Bogiem osobowym. Ale Słońce, to nie tylko gwiazda, to także symbol głęboko wrośnięty w zbiorową podświadomość. Nazywają to też archetypami. Naprawdę, radzę poczytać np. Eliadego (Sacrum i profanum lub Traktat o historii religii) albo Campbella, Potęga mitu. – na początek. Bez zrozumienia natury symbolu mitologia będzie przed Tobą zamknięta.
      Co do p. Pio, naprawdę, nie mam problemu z tym, że są zjawiska dziwne, czy wyglądające na dziwne, których do końca nie potrafię wytłumaczyć. Gdyby mi się przydarzyły, to bym uznał to za wyzwanie i starał się zrozumieć. Obecnie mnie to nie nurtuje.

  21. Kamil napisał(a):

    i właśnie ku temu zmierzam, że to symbole są bóstwami. Bóg to słońce. tak to jest rozumiane w tradycjach hellenistycznych bądź słowiańskich?ale w takim razie do czego się modlimy bo mi nie odpowiedziałeś?Można rzec, iż nazwy Bogów to „dodatki”, żywioł bądź jakiś atrybut(np. męstwo) stanowi bóstwo; tak to rozumiem ja, początkujący 😉

    • Zaratustra Zaratustra napisał(a):

      i właśnie ku temu zmierzam, że to symbole są bóstwami. Bóg to słońce. tak to jest rozumiane w tradycjach hellenistycznych bądź słowiańskich?

      A skąd taki wniosek? Czy coś takiego napisałem?
      Obawiam się, że ta dyskusja nie zastąpi jednak lektury, choćby http://pantheion.pl/?art=O_naturze_Bogow a tam teksty Wipszyckiej i Otto
      Zapraszam też na nasze forum, lepiej się dyskutuje niż w komentarzach, które jednak powinny jakoś dotyczyć samego tekstu.

  22. Marek napisał(a):

    Witam,
    z powyższego tekstu wynika, że uważa Pan, iż chrześcijaństwo nie jest wiarygodną religią. Chcę więc zapytać: co można powiedzieć o Pana religii ? Jak uzasadnia Pan jej wiarygodność ? Czy przekazy literackie, poetyckie są wystarczającą przesłanką ?
    Chrystus jest postacią historyczną (dziś nawet „wojujący” ateiści nie poddają tego w wątpliwość), dokonywał cudów, zmartwychwstał – uważa Pan, że brakuje na to dowodów ? Czy świadectwo Apostołów i chrześcijan pierwszych wieków, którzy oddawali życie za wiarę w Zmartwychwstałego nie jest wiarygodne ?
    Tego typu faktów nie można chyba odnieść do Pana religii. Jeśli tak nie jest, proszę mnie poprawić.
    Wreszcie, trudno mi uwierzyć, że człowiek podejmujący rozumową refleksję nad religiami nie zauważa pewnych sprzeczności w politeizmie, wynikających choćby z antropomorfizacji; czy wierzy Pan, że bogowie mają cechy podobne do naszych ? Jak ma się to do pojęcia wszechmocy (nie wiem, czy używa go Pan w odniesieniu do Pańskiej religii)?
    „Przyjrzałem się tym nowym spojrzeniem socjologa powstawaniu tej religii i cały czas konfrontowałem to z tym, co pisali czołowi bibliści. Okazało się, że wszystko to opiera się dosłownie na słowie honoru, i to bynajmniej nie danym nam osobiście, ale znanym nam z drugiej i trzeciej ręki. Czy osoby, które miały być gwarantem tej wiary były same wiarygodne? ”
    czy mógłby Pan rozwinąć ten wątek ? Chyba nie zrozumiałem Pana intencji.
    Pozdrawiam,
    Marek

    • Zaratustra Zaratustra napisał(a):

      Może znajdę później czas na obszerniejsze rozwinięcie, teraz krótko:

      Czy świadectwo Apostołów i chrześcijan pierwszych wieków, którzy oddawali życie za wiarę w Zmartwychwstałego nie jest wiarygodne ?

      Nie mamy tego świadectwa, a jedynie świadectwa o świadectwie. I nie, fakt, ze ktoś umiera za coś, w co wierzy, dowodzi tylko tego z absolutną pewnością, że w to wierzy, a nie w to, że to jest słuszne, dobre czy prawdziwe. Historyczności Jezusa faktycznie nikt nie neguje, ale cóż poza tym? Większość cudów, za wyjątkiem uzdrowień, traktuje się dzisiaj jako teologiczne konstrukcje, metafory czy figury (nawet Gnilka). Wszystkie relacje o Jezusie przechodziły w pierwszych pokoleniach przez rodzaj „głuchego telefonu”, a większość osób w nim uczestniczących reprezentowała umiarkowany poziom kulturowy,nie mówiąc o krytycyzmie naukowym. Mnóstwo dodawano własnych wymysłów/pomysłów.

      Wreszcie, trudno mi uwierzyć, że człowiek podejmujący rozumową refleksję nad religiami nie zauważa pewnych sprzeczności w politeizmie

      Ale sprzeczności są dobre! Każdy organiczny system składa się z względnie sprzecznych elementów, które są harmonizowane przez ośrodek kierowniczy (w naszym wypadku Dzeusa). Chyba, że mówimy o sprzecznościach logicznych (pomijając nudną kwestię, że dla ateistów każda religia jest sprzeczna z rozumem).

      Czy wierzy Pan, że bogowie mają cechy podobne do naszych ?

      Odwrotnie, to ludzie mają cechy Bogów, zresztą nie tylko ludzie. Nie uczłowieczamy Bogów, dzięki nim ubóstwiamy ludzkość. Zresztą jak wyznawca Jezusa, który cierpiał, płakał, lękał się, wściekał, wreszcie umarł, może stawiać zarzuć antropomorfizmu?

      Jak ma się to do pojęcia wszechmocy (nie wiem, czy używa go Pan w odniesieniu do Pańskiej religii)?

      Nie używam, bo nie ma ono większego sensu. Jest nie do pomyślenia, i nie do pogodzenia z pojęciem osoby. Jest wytrychem teologicznym służącym do odpowiedzi na niewygodne pytania „jak to jest możliwe?” – „dla Boga wszystko jest możliwe”. Politeizm, nie oznacza zwielokrotnienia teizmu, nie wyznajemy „wielu Absolutów”. Jeśli uznajemy Absolut, to raczej jako bezosobowe prawo natury (niekoniecznie w wąsko przyrodniczym sensie), konieczność, której podlegają również Bogowie.
      Jeśli chodzi o wiarygodność – proszę zajrzeć do wyjaśnienia róznicy między doksa a episteme (http://olympeion.pl/node/3 ) – to przestażała wersja, wkrótce będzie upgrade, ale ten element zostanie. Chrześcijaństwo aspiruje do wiarygodności na poziomie episteme i stąd mierzymy je miarką, jaką chce się mierzyć. Jak pisałem – wypada to fatalnie (więcej na naszej stronie kritikos.pl). Natomiast nikt chyba zdrowy na rozumie nie obstaje przy historycznej prawdziwości mitów.

      czy mógłby Pan rozwinąć ten wątek ? Chyba nie zrozumiałem Pana intencji.

      Jest on rozwinięty :tutaj i tutaj

  23. Marek napisał(a):

    „Nie mamy tego świadectwa, a jedynie świadectwa o świadectwie.”
    Rzeczywiście, ale czy jest to wystarczający powód do poddawania w wątpliwość wiarygodności zasadniczego przekazu chrześcijaństwa ? Przekazu o Zmartwychwstaniu, Miłości i Zbawieniu ? Przecież Nowy Testament został spisany przez różnych ludzi, trudno, żeby wszystkie szczegóły były opisane w identyczny sposób. Natchnienie nie dodawało autorom zdolności ani wiedzy – oto oficjalne rozumienie przyjęte przez katolików.

    „I nie, fakt, ze ktoś umiera za coś, w co wierzy, dowodzi tylko tego z absolutną pewnością, że w to wierzy, a nie w to, że to jest słuszne, dobre czy prawdziwe. Historyczności Jezusa faktycznie nikt nie neguje, ale cóż poza tym? Większość cudów, za wyjątkiem uzdrowień, traktuje się dzisiaj jako teologiczne konstrukcje, metafory czy figury (nawet Gnilka)”
    Właśnie, za wyjątkiem uzdrowień i zmartwychwstania. A to ostatnie jest fundamentem wiary chrześcijańskiej. Przekaz odnoszący się do tego wydarzenia jest raczej jasny i koherentny. Fakt śmierci Chrystusa nie miałby znaczenia większego niż śmierć każdego człowieka, liczy się to, że On powstał z martwych. A panowanie nad śmiercią należy tylko do Boga, co jest potwierdzeniem bóstwa Jezusa.
    „Zresztą jak wyznawca Jezusa, który cierpiał, płakał, lękał się, wściekał, wreszcie umarł, może stawiać zarzuć antropomorfizmu?”
    Jest to zagadnienie bardziej skomplikowane, niż się wydaje. W Chrystusie dokonała się bowiem, jak określa to teologia, unia hipostatyczna, tzn., że bóstwo połączyło się z człowieczeństwem. Chrystus, Syn Boży, odwiecznie tworząc duchowe jedno z Ojcem i Duchem Świętym, przyjął postać człowieka na ziemi, nie tracąc swojego bóstwa, na pewien czas, by dokonać zbawczej Ofiary. Chrześcijaństwo uczy, że Bóg jest bardzo różny od człowieka (choćby cały nurt teologii apofatycznej), że przypisywane Mu przez nas cechy (np. dobroć, bycie ojcem etc.) są nieadekwatne i służą jedynie pewnemu zobrazowaniu.
    Bóg nie jest człowiekiem, jest Kimś całkowicie innym (transcendentnym). Jest Osobą, nie uważam, by wszechmoc była „teologicznym wytrychem”. W każdej religii monoteistycznej Bóg posiada atrybut wszechmocności. To oczywiście zależy od tego, jak pojmujemy pojęcie „osoba” i jego desygnat.

    Chciałbym ponowić moje pytanie: jak uzasadnia Pan swoją religię ? Jeśli podważa Pan wartość źródeł, na których opiera się chrześcijaństwo (moim zdaniem niesłusznie, gdyż fakt, że nie pochodzą one bezpośrednio od Jezusa i Uczniów, którzy posiadali z Nim osobistą relację nie jest wystarczającym dowodem na negowanie ich wartości)to jaki jest przekaz uzasadniający wiarę m. in. w Dzeusa ? Zdaję sobie sprawę z różnicy między episteme a doksa („doksa jest przekonaniem, poznaniem cząstkowym i niepewnym”); innymi słowy czy jedynym uzasadnieniem jest brak uzasadnienia ? czy w takim przypadku pojęcie prawdy ma jakikolwiek sens ? czy taka religia jest wiarygodna (nie chcę obrażać Pana uczuć w żaden sposób, tylko uzyskać odpowiedź; jak rozumiem, głównym powodem odejścia z Kościoła był dla Pana właśnie fakt braku wiarygodności przekazu ?).

    • Zaratustra Zaratustra napisał(a):

      Właśnie, za wyjątkiem uzdrowień i zmartwychwstania.

      Oj nie nie.. Co do zmartwychwstania, to się absolutnie nie zgadzam. Polecam tekst P. Lisieckiego – katolika w końcu, który ubolewa, że jedynie niektórzy protestanci traktują to jako coś, co można by analizować. Akurat opisy zmartwychwstania są najmniej spójne z wszystkich relacji ewangelicznych. Główne nieścisłości zebrane są w tekście zmartwychwstanie Jezusa – polecam się najpierw z nim zapoznać, i potem ewentualnie przemyśleć, czy przekaz rzeczywiście jest „jasny i koherentny”. Co sam o tym sądzę – dyskutowaliśmy niedawno na naszym forum, gdzie zresztą zapraszam – łatwiej tam się dyskutuje.

      A panowanie nad śmiercią należy tylko do Boga, co jest potwierdzeniem bóstwa Jezusa.

      Nie uważam tak, ale przyjmijmy, że tak jest. Proszę zauważyć tylko, że najstarsze chrześcijańskie wyznania wiary (głównie cytowane licznie w Dziejach Apostolskich) mówią nie, że Jezus zmartwychwstał, ale że Bóg go wskrzesił z martwych.
      Dla mnie: nawet jeśliby Jezus zmartwychwstał o „własnych siłach”, byłoby to zaiste czynem godnym podziwu, ale w żadnym wypadku nie dowodziłoby, iż było on jedynym synem Absolutu, stwórcy dwustu miliardów galaktyk po kilkaset miliardów gwiazd każda, miliardów form życia i duchowości. Aby coś podobnego dowieść musiałby postarać się nieco bardziej, np. stworzyć jakąś galaktykę, nową formę życia itp. 😉
      Co do uzasadnienia religii – po kolei:
      1) uznaję za pewnik, że ludzie są istotami „z tego świata”, gatunkiem wysoko rozwiniętych zwierząt. Mają narządy zmysłów i rozum dostosowany do poznawania i radzenia sobie w tym świecie. Czy są czymś więcej – nie jest pewnikiem, choć nie jest wykluczone.
      2) religia, która odnosi się do „tamtego świata” z definicji nie podpada pod episteme. Nic, co z tamtego świata nie może być dla nas w 100% pewne. Mówienie w takim razie o „prawdzie” religii jest nadużyciem (które zwykle leży u podstaw wszelkiego fundamentalizmu).
      3) wszystkie religie (tak, tak, grecka też) zaczęły się od objawienia, z którego ludzie wyprowadzili jakiś system.
      4) z 2) wynika, że nie możemy ocenić, ze 100% pewnością, że jakieś objawienie było prawdziwe, jakieś fałszywe. Zakładam zatem, że różni Bogowie się ludziom w różnych sytuacjach objawiali.
      5) Możemy w przekazie objawienia rozpoznać charakter danego Bóstwa, choć oczywiście „przez mgłę”. Możemy też ocenić do czego prowadzi więź z tym Bóstwem, jak mawiał rabbi Jehoszua – „po owocach ocenia się drzewo”. Możemy wreszcie ocenić zbieżność lub rozbieżność danego systemu religijnego z tym, co wiemy (epiisteme) o świecie.
      Te trzy kwestie (w 5) doprowadziły mnie przede wszystkim do odrzucenia chrześcijaństwa. Proszę się zastanowić, czy Pan chce, abym to rozwijał, bo nie jestem w stanie zagwarantować, iż potrafię to zrobić nie obrażając jakoś Pana uczuć. Rozwijał to już zresztą nie tylko na blogu, ale też na stronie kritikos.pl
      Brak wiarygodności przekazu był dla mnie pierwszym krokiem. Dostrzeżenie go pozwoliło mi spojrzeć na chrześcijaństwo „z zewnątrz”. Jest ono dość spójnym systemem z pewną liczbą zabezpieczeń (przykładowe zabezpieczenie: jak wątpisz – oznacza to, że kusi cię diabeł, albo Bóg próbuje, módl się dalej, proś o łaskę wiary – czyli nie dopuszcza się, że to wątpliwość mogłaby doprowadzić do prawdy. Zgodność z tym, co naucza KrK jest kryterium prawdy, trudno więc od wewnątrz dostrzec nieprawdę.) Potem przyjrzałem się nauczaniu moralnemu, to jakiego człowieka tworzy chrześcijaństwo, wreszcie jakim Bogiem jest Jahwe i jego domniemany syn. Nie, nie wykluczam, że może są jakimiś Bogami, ale z tego co ich poznałem po prostu nie chcę mieć z nimi za dużo do czynienia, zdecydowanie wolę Jaśniejących.

      Zasadniczo proponuję, byśmy tę dyskusję przenieśli na forum, więcej osób tam bywa i mogłoby skorzystać.

  24. Aleksandra napisał(a):

    Witam,

    chciałabym pogratulować Panu strony.
    Podzielam Pańskie zainteresowanie socjologią i filozofią Nietzschego, jak również skłaniam się ku neopogaństwu po głęboko „rozczarowujących” doświadczeniach z katolicyzmem mimo silnego zaangażowania religijnego.
    Przedstawiam Pan bardzo interesujące i wartościowe poglądy.
    Życzę Panu wszelkiej pomyślności i jak największych postępów w rozwoju duchowym.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Pogańska teologia, filozofia, kultura

Strona korzysta z ciasteczek (cookies)! Wiećej

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Zamknij